Początek

No tak, miało być już kiedyś tam. Potem innym razem. Później za czas jakiś. Ewentualnie zaraz, jak tylko uporam się z tamtym innym czymś. Zawsze, było jakieś kiedyś, zawsze było coś. Nawet ostatnio w poprzedni łikend było, że będzie…, ale może trzeba dodać jeszcze coś. Coś uładnić, coś dorysować, dopracować. Potem przyszła wspaniale bezsensowna myśl: może od początku roku… No nie! Ile i do kiedy można? Można długo i donikąd! Świat się kończy, głupcy klaszczą, noc truchleje, czy jakoś tak. Będzie teraz, nagle, niespodziewanie. Może sam nie zauważę kiedy to się stało.
P.S. Zapiszę sobie, gdybym chciał kiedyś sprawdzić. 9.12.2020 r. (dziewiąty grudnia dwa tysiące dwudziestego roku), wieczorową porą, tak ok. dwudziestej trzeciej z małym hakiem.
